Klienci, którzy wypełniają formularz kontaktowy i chcą otrzymać wycenę czy to konsultacji, audytu czy pozycjonowania, spodziewają się, że taką ofertę szybko (no może w miarę szybko) otrzymają. Sporym zaskoczeniem jest moment, kiedy w ich skrzynce ląduje informacja, że serwis … NIE NADAJE SIĘ … ani do konsultacji, ani do audytu, ani tym bardziej do pozycjonowania. W sumie każdy chce zarobić – i klient, dzięki wdrożeniu audytu i późniejszemu procesowi pozycjonowania – i pozycjoner, który te usługi wykonuje. Jednak nadal ogromnym zaskoczeniem jest informacja zwrotna, że witryna nie nadaje się do SEO …
1. Brak wersji mobilnej
Klasyk. Po co audytować serwis, który nie posiada wersji mobilnej? Klient-właściciel otrzymując dokument z całym mnóstwem zaleceń, oddając go do programisty czy innego developera otrzyma wycenę praktycznie nowego portalu. Więc zapłaci za SEO tak naprawdę dwa razy – pierwszy raz: za wykonanie audytu, drugi raz: za reaudyt lub ponowny audyt SEO nowego serwisu. Po co? Lepiej zaoszczędzić sobie czas i powiedzieć szczerze. Z drugiej strony rozumiem, że szczerość może nie być dobrze postrzegana. Owszem, inna firma zrobi audyt tylko skończy się tym co napisałem powyżej.
2. Wersja mobilna w poddomenie
Napisałem to zaczepnie. Zauważcie, że sporo dużych graczy rezygnuje z wersji mDot – czyli utrzymywania poddomeny m.domena.pl jako wersji mobilnej strony. Dlaczego?
- Google mocno promuje wersje RWD, AWD i PWA (samo Google o tym mówi w manualu o separowaniu adresów URL)
- wersje desktop i mobilna to tak naprawdę dwa serwisy do utrzymania i obsługi – a to podraża koszty funkcjonowania np. działu IT
- fatalny UX – spróbujcie cokolwiek wykonac na wersji mDot, która z natury jest ułomna graficznie i wizualnie (moim zdaniem – nie musicie się z tym zgadzać)
Jedyny plus wersji mDot to taki, że jest szybka.
Problem pojawia się wtedy, gdy wersja mDOT jest niewłaściwie połączona z wersją Desktop – czyli, mówiąc technicznie, brakuje poprawnie wdrożonych parametrów canonical i alternate – co powoduje albo duplikację treści albo pojawianie się dwóch serwisów w wynikach wyszukania albo… cholera wie co jeszcze może być problematyczne.
3. Klient – trudna i twarda sztuka
Tak. Uważam, że wtedy takiemu serwisowi SEO nie jest potrzebne ponieważ jest to wywalenie pieniędzy w błoto. SEO obecnie to współpraca obu stron. Jest wiele rzeczy, którymi klient grzeszy:
- całkowita ignoracja i brak jakiejkolwiek współpracy. Przykładem jest brak wdrażanych zaleceń
- klient zna się lepiej na mojej (seowca) robocie i wpier…a się do SEO. Ja rozumiem, że chce mieć wpływ na strategię ale skoro uważa, że jest mądrzejsza/mądrzejszy od seowca to niech sobie sama/sam poprowadzi całość zagadnień. Ale nie wypowie umowy bo musi być ktoś komu udowodni swoją niekompetencję
- HiPPO – czyli prezes, który ma zawsze rację i jego strategia jest najlepsza – pozwolicie, że nie skomentuję. I do tego sam robi wiele pomimo, że mu to nie wychodzi
Wiem, że nie ma idelanego klienta w SEO (tak tutaj jest link) ale mogliby chociaż trochę zastanowić się nad lepszą współpracą – w sumie jedziemy na tym samym wózku.
4. Za wcześnie …
Klient właśnie zaczął współpracę z agencją (firmą czy freelancerem) – dosłownie 3 miesiące, i nie ma wyników. No i nie będzie – SEO to nie piekarnia więc na wynniki trzeba poczekać. Czasami kilka miesięcy, a czasami nawet rok czasu. Rozumiem klientów, którzy zainwestowali kupę szmalu i chca już, żeby im się zwróciło ale niestety, SEO to inwestycja długoterminowa a to ile czasu będzie czekał na efekty pozycjonwania zależy od bardzo wielu czynników:
- budżetu – tanie pozycjonowanie za 400 zł to niewiele da sie zrobić
- konkurencji i branży
- współpracy
i tak dalej. Na wyniki trzeba poczekać – więc cierpliwości 🙂
5. Korporacja
Bez względu na cokolwiek współpraca z korporacjami to najgorsza rzecz jaka istnieje – poziom decyzyjności, skostniałe struktury, procedury, rozciąganie zadań w czasie – to wszystko powoduje, że współpraca jest niemożliwa. Dlatego lepiej aby korporaci robili SEO wewnętrznie a z zewnątrz wzięli konsultantów (na godziny lub kawałek etatu). Zewnętrzny PM jest najlepszym i niezależnym narzędziem do realizacji zagadnień SEO. Ma to też tę zaletę, że taki zewnętrzy KTOŚ napisze notatkę do komitetu sterującego (ach jak ja uwielbiam tę nazwę), że nie może realizować zadań.
6. Bo wszystko musi być pod kontrolą
Tak – to jest ten element, kiedy firma musi kontrolować wszystko co jest realizowane i musi być uzgadniane. Oczywiście rozumiem, gdy jest to firma prawnicza czy farmaceutyczna, gdzie wpadka może źle się odbić. Ale jeżeli terminy uzgodnieniowe przeciągają się na 2-3-4 miesiące to jak można realizować zadania i z nich się wywiązywać? Dostaje ciężkiej cholery gdy teksty publikowane są na blogu klienta dopiero w n-tym miesiącu od rozpoczecia współpracy – bo nikt nie miał czasu przeczytać, bo prezes nie parafował, bo prawnik ma wątpliowści. Rozwiązaniem jest marketing wewnętrzny dla tych firm i narzucenie KPI na ludzi, którzy utrudniają realizację zadań.
7. Bo za chwilkę zaczyna się sezon
Niestety ale nie ma szans na realizację SEO w momencie gdy sezon się zaczyna. SEO ma sens w momencie gdy sezon się kończy. Lub najlepiej na minimum rok czasu przed następnym sezonem. Obecnie na wypozycjonowanie serwisu czeka się miesiącami (nie tygodniami) – więc dobrze jest uwzględnić to w swoim grafiku, że dziś zaczynamy i widzimy się za rok. Jeśli tego nie rozumiesz – popatrz jak zachowują się Twoi klienci i na ile czasu naprzód rezerwują u Ciebie „naclegi nad morzem” 😉 – prawda, że z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem? SEO potrzebuje też tyle czasu.
8. Wiele lat na rynku
Niektore firmy słusznie wyciągają wnioski, że skoro są wiele lat na rynku, to mają taką pozycję i zasięgi, że SEO zaczynają budować w środku – dla siebie i na własne potrzeby. Uważam, że po kilku latach obcowania z SEO zewnętrznym, spokojnie mogą przemyśleć posiadanie własnego działu SEO… ALE!!! Ale nie zawsze jest to opłacalne.
W ostatnich latach (od mniej więcej 2018 roku) obserwuję, że coraz częściej firmy bezwiednie same robią sobie SEO. Dobrym przykładem jest pozyskiwanie artykułów z witryn branżowych z odnośnikiem do strony WWW. Po 2-3 latach klienci rozpoznają markę i sami linkują.
Z drugiej strony dobrze poprowadzony biznes i wykonywanie wielu prac inhouse powoduje, że z punktu widzenia seowca czy agencji, taki klient jest już wypozycjonowany i proponowanie mu czegokolwiek nowego mija się z celem.
Tak więc jeśli Ty i Twój biznes istniejecie na rynku kilka lat zastanówcie się czy potrzebujecie całego procesu pozycjonowania czy tylko konsultacji SEO i wsparcia w zakresie SEO.
9. Mała liczba frazy
Nadal zdarzają się zapytania na pozycjonowanie 1-2 słów kluczowych. Ja rozumiem, że tylko takie słowa dadzą konwersję / ruch do serwisu. Niestety ale tak się nie da pozycjonować serwisu. Potrzeba kilku, kilkunastu słów, rozbudowa treści na stronie, nadzór nad wizytówką Google Moja Firma. Zapytania lokalne to SEO lokalne – teoretycznie jest tańsze ale wejście w mapki przy bardzo silnej konkurencji to kilka miesięcy czekania. Nie – na 1-2 frazy nikt się nie podejmie. A już tym bardziej za efekt.
Pewnie to nie wszystkie przypadki. Można by je mnożyć – ale wielu firmom naprawdę nie jest potrzebne SEO. Dopóki ich własna konkurencja nie wyprzedzi to po co się ścigać i męczyć? A przecież SEO jest jedną z najtańszych metod (tak uważam) pozyskiwania kupujących produkty czy usługi.
Tak – musiałem sobie ponarzekać. W drugą stronę jest zapewne to samo 😉
Dodaj komentarz