Pozycjonowanie samodzielnie? Zapomnij. Twojej firmy na to nie stać

by

in

Tytuł tego artykułu to żaden content joke. Pomysł z samodzielnym pozycjonowaniem strony internetowej jest co najmniej kuriozalny. Inkubowanie kompetencji SEO wewnątrz struktury firmy nie jest ani tanie, ani proste. Powiedz mi, a kto miałby oceniać pracę stratega ? specjalisty ds. SEO w twojej firmie? Nie musisz mówić na głos, ja już znam odpowiedź.

Wyścig na liczbę backlinków skończył się kilka lat temu

Nie zrozum mnie źle, ale samodzielne pozycjonowanie to być może dobry pomysł dla początkującego blogera, który ma duże pokłady czasu, czekoladowych ciastek i kawy, ale nie dla właściciela małego i średniego biznesu. O dużym biznesie celowo nie wspominam, bo tego artykułu nie kieruję do prezesa spółki węglowej notowanej na GPW, tylko do Ciebie – właściciela sklepu internetowego, firmy usługowej, produkcyjnej, handlowej.

Ale nie martw się ? po przeczytaniu tego artykułu nie musisz podpisywać ze mną umowy. Po prostu im bardziej będziesz świadom, tym mniej szkód sobie wyrządzisz. Nam pozycjonerom zresztą też, bo przecież nikt nie chce, abyś był kolejnym białym rycerzem, który będzie wpinał zaplecza techniczne agencji SEO do Disavow Tool, prawda?

Zrobię to sam!

Samodzielne pozycjonowanie jest trochę tak, jak z remontem samochodu w majówkę. Zwalasz całe popołudnie na wymianie jednej tulei, bo była zapieczona, a przez brak 1 wybijaka połamałeś wszystkie klucze z Castoramy za 49,99 zł. A przecież sprzedawca zapewniał przecież, że dorównują trwałości Proxxonowi.

Skończyło się jak zwykle. Mogłeś zrobić to w serwisie. Ale wolałeś zepsuć sobie weekend.

Bo na narzędzia wydasz minimum kilkaset złotych

SEO to dziś już nie Scrapebox z licencją typu BOX, blasty po 20.000 linków w cyklu co 60 minut, ani linki z Allegro za 12,99 zł z wysokim PR z lokalizacji, które są dawno zafiltrowane, ale z jakichś powodów Google jeszcze nie usunął ich z indeksu.

Chcesz sprawdzić, czy w ujęciu historycznym, do twojej strony nie prowadzą tzw. toksyczne linki? Nie ma problemu, potrzebujesz Link Detoxa za 149, 359, 599 albo 2499 ? (tak! Euro) miesięcznie.

A może właśnie dodajesz linki na forach dyskusyjnych powiązanych tematycznie? Rzuć okiem na historyczny przebieg widoczności domeny w SENUTO lub SEMStorm. No dobra, może przez 14 dni wystarczy ci podstawowy trial, ale co potem? Żadnego z tych dwóch narzędzi nie kupisz na Fiverrze od Hindusów.

Fakt jest taki, że twoja agencja SEO te wszystkie narzędzia już dawno ma, a ich koszt rozkłada między kilkudziesięciu lub kilkuset klientów, z jakimi pracuje. Nie kupisz chyba 10 różnych narzędzi, z których każde o wartości kilkudziesięciu lub kilkuset złotych do pozycjonowania 1 strony. Don’t You?

Bo bez know-how nie obsłużysz narzędzi

Wiesz no. SEO daleko do technologii Plug & Play w Windows XP. Dodawarki do katalogów działały, ale 5 lat temu, a zakup linków site-wide przestał się opłacać przy drugiej aktualizacji Pingwina. Obsłużenie nawet solidnie zautomatyzowanego Senuke TNG wymaga wprawy i doświadczenia.

Nie wspomnę już, że zanim skonfigurujesz narzędzie, musisz jeszcze wiedzieć, jakiego efektu się spodziewać. W końcu ktoś musi ocenić, czy pozyskanie 3.000 linków z 100 różnych domen po 1 footprincie to realne zagrożenie filtrem, a może naturalna składowa każdej kampanii SEO? No właśnie.

samodzielne pozycjonowanie

Bo będziesz zadawał dziesiątki pytań, które pozostaną bez odpowiedzi

Czy jeśli pozyskam 100 linków domen .ru, moja strona nie wpadnie w filtr?

Jakie powinny być właściwe proporcje anchorów?

Co z duplikacją wewnętrzną?

Komu zlecić opis produktu do sklepu?

Czy linkami wewnętrznymi EMA mogę zafiltrować swoją stronę?

Jak poprowadzić kampanię marketingu szeptanego?

Czy ukrywanie tekstu w AJAX jest w porządku?

Dlaczego moja konkurencja ma mniej linków, ale wyświetla się w Google wyżej ode mnie?

Czy skoki pozycji TOP 10 ? TOP 50 są normalne?

Jak usunąć wyniki wyszukiwania?

Czy katalogowanie jeszcze działa?

Odkąd Google zmieniło sposób oceny linków prowadzących do stron, SEO wymaga większej analizy technicznej.

Jeszcze kilka lat temu linki były oceniane przez algorytm w banalny sposób:

Algorytm przydzielał linkom oceny w skali 0 do 10

Nie interesuje mnie jakość BL. Im ich więcej, tym lepiej. Wyścig trwa. Nawet jeśli pozyskam link niskiej jakości, to w najgorszym przypadku Google oceni go na 0. A może akurat ocena będzie dodatnia i frazy ruszą w końcu z miejsca? Spróbuję.

A teraz jest tak

Algorytm przydziela linkom ocena w skali -10 do 10

Wypadałoby sprawdzić, czy pozyskany z tej domeny link nie będzie źródłem problemów. Nie mam czasu ani ochoty w zabawę Link Detoxem ani zbieranie danych do Disavow Tool. Jeśli link dostanie negatywną ocenę, autorytet mojej strony obniży się, a co za tym idzie ? w perspektywie długoterminowej widoczność domeny zostanie przycięta.

Sposób interpretacji linków przez algorytm uprościłem na potrzeby tego materiału do maksimum.

Ale mniej więcej w taki sposób to dziś wygląda.

Dyscyplina

A nawet jeśli masz wiedzę (bo kiedyś prowadziłeś blog, czytałeś co nieco o pozycjonowaniu na forum), potrafisz przeprowadzić podstawowy audyt techniczny, wiesz czym różni się nofollow od dofollow i dlaczego linkowanie do wszystkich profili social media ze stopki jest kiepską strategią, to utrzymanie dyscypliny i tempa w prowadzeniu kampanii SEO bywa dużym wyzwaniem.

Z doskoku można puszczać posty na Facebooku. Ale nie robić SEO.


Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *