Seo i Content Marketing – obie strategie dobrze dobrane, przemyślane i współgrające ze sobą potrafią przynieść bardzo dużo korzyści serwisowi. Jeżeli jednak rozdzielisz SEO od Content Marketingu to jedno nie przetrwa bez drugiego – zaczęły to być połączone ze sobą naczynia. Jednocześnie jeśli jedno lub drugie sp…sz to wszystko bierze w łeb.
Zwróćmy zatem naszą uwagę na kilka rzeczy, które źle wykonane potrafią rozpieprzyć całą wykonaną pracę i spowodować, że wyników pracy nie będzie… Poruszę też dwie sprawy zwiazane z cenami 😉
1. Słowa kluczowe

Wiadomo, że dobrze dobrane słowa kluczowe to część sukcesu. Wielokrotnie już na tym blogu i w rozmowach branżowych padały stwierdzenia, że nie pozycjonuje się serwisów na krótkie, generyczne słowa. Przykładów można mnożyć np „lampy”, „kredyty”, „iniekcje”, „magazyn” … Zawsze przy tak krótkich słowach kluczowych należy zastanowić się, czy osoba wpisująca szukaną frazę w wyszukiwarkę (obojętnie jaką) szuka magazynu z odzieżą, magazynu dla pań czy panów 😉 – w innej branży czy szuka informacji o lampie naftowej, samochodowej, na ulicę czy do mieszkania. Niejednokrotnie też sami właściciele (zleceniodawcy) nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że to nie ma sensu bo:
- jest to drogie
- przyniesie to ruch ale już niekoniecznie sprzedaż
- pozycjonowanie stron w google na takie frazy może przynieść karę ręczną lub inną
- wchodzi się na rynek, na którym dana fraza jest wysoce konkurencyjna z tego powodu, że wszyscy chcą tam być (coś jak ze sklepem w dzielnicy VIP – nikt nie kupuje ale Ja mam tam sklep o!)
Przygotowanie pod kątem SEO ON-Site serwisu klienta pod krótkie frazy np Lampy, mp3, kredyty – to akurat nie stanowi ani wyzwania ani problemu. Schody zaczynają się aby przygotować porządny content marketing – bo odpowiedzmy sobie na pytanie: ile „miejscówek” jesteśmy w stanie wygenerować na taką generyczną frazę ? Czy klienci na pewno będą szukali akurat tej tematyki, która jest z tym słowem związana ? Czy produkując kolejny artykuł nt kredytów nie ściągniemy na serwis (zaplecze) Pandy – czyli zaczyna sie produkcja artykułów o bardzo niskiej jakości 🙁
Dlatego też warto:
- skupić się na optymalizacji serwisu pod 3-4 wyrazowe słowa kluczowe (a nawet dłuższe)
- oświecić klienta, że generyki są „passe”
- budować content marketing właście pod kątem długi słów kluczowych co przełoży się na konwersje
2. Guest posting czyli zamieszczanie wpisów gościnnych

Spotkałem się ze zdaniem, że guest posting to również zamieszczanie krótkich opisów w katalogach stron. W sumie czemu nie – to jest też pewien rodzaj content marketingu ale bardzo słabej jakości. Nie mniej jednak bardziej skłaniam się ku zdaniu, że artykuły takie zamieszcza się na serwisach, które pozwalają na publikację artykułów pod jakimiś konkretnymi swoimi (lub cudzymi) danymi. Istnieje w Polsce (na dzień klepania tego awpisu) kilka platform umożliwiających guest posting … Chociażby Whitepress, który ciągle jest rozbudowywany, umożłiwia odnalezienie w swojej bazie miejscówek na zamieszczenie artykułu. O ile baza jest duża i ciekawa o tyle problematyczna zaczyna być jakość tych serwisów. Wszyscy publikują krótkie wzmianki, najchętniej i najczęściej z wykorzystaniem anchorów (na krótkie słowa kluczowe). Nikt natomiast nei zadaje sobie nawet trudu aby pomyśleć, że publikowanie syfu na takich stronach powoduje spadek ich wartości/jakości a tym samym może spowodować otrzymanie kary za odnośniki.
Daje się zauważyć owczy pęd do umieszczania byle gówna powodując, że takie platformy stają się siedliskiem precli. Osobiście posiadam kilka blogów w WP i praktycznie nie mam już zleceń na płatne zamieszczanie artykułów z linkiem w postaci adresu URL – wszyscy chcą anchory.
Platformy artelopodobne już dawno niczego nie dają wartościowego – coraz częściej piszę prośby o usuwanie artykułów, zmianę URLa lub ląduje to w Disavow (chociaż w DT rzadko bo jeszcze administracja dba o platformy…)
Na co zatem zwrócić uwagę aby guest posting dał pozytywne efekty ?
- serwis musi mieć followersów na FB, TW, G+ – jest to jakiś wyznacznik, że jednak ktoś dba o rozwój chociażby fanpejdża
- sprawdzać jakiego typu wpisy / posty / artykuły są publikowane – czy krótkie czy też długie, merytoryczne i zoptymalizowane
- sprawdzić kiedy była publikacja ostatniego wpisu – chociaż z tym akurat może być różnie
- sprawdzić linkowanie na tyle ile możliwe
- wygląd – niby nieważna rzecz a cieszy
- właściciel – czasem warto pogadać i zobaczyć kim jest ten typ 😉
- i kilka innych wedle uznania
3. Cano-cano-cano-kano-nana-nibilizacja
A pofatygowałem się o taki dośc somplikowany tytuł – ogólnie chodzi mię o to aby rel=canonical używać z głową. Szkół używania tego parametru jest kilka. Do niedawna stosowałem go praktycznie zawsze i wszędzie z uwzględnieniem kierowania podstron związanych z sortowaniem i parametryzacją bezpośrednio na jedną podstronę – najczęściej pierwszą w danej kategorii. Tym samym odcinamy sobie całkowicie możliwość stworzenia długiego ogona do pozycjowania.
Powoli jednak odchodze od tego kosztem przebudowy serwisu, rozbudowy Content Marketingu …
Założmy zatem, że sklep ma kilka podstron w danej kategorii i mamy włączone sortowanie (lub filtry).
domena.pl/sukienki&sort_by=kolor&filter_by=czerwone&rodzaj=bawelna
Widzimy:
- kolorystykę towaru
- rodzaj towary, tkaninę etc…
Czyli najnormalniej w świecie można by dać rel=”canonical” na pierwszą stronę z sukienkami… ALE ? Czy można pokusić się o stworzenie ladning page o poniższym schemacie: ?
domena.pl/sukienka-czerwona-bawelna/ domena.pl/sukienka-rozowa-bawelna/
Podobnie jest z treściami – na każdej takiej podstronie można by stworzyć wartościowy, indywidualny content pod zadany kolor czy tkaninę. Dzięki temu można zbudowac bardzo długi wartościowy long-tail.
4. Oferta pozycjonowania i CM

Nie będę rozprawiał tutaj w temacie czy pozycjonować za efekt czy za abonament czy w wariancie mieszanym – rozprawek jest dużo i każda agencja ma swój model rozliczeń. Chciałbym tutaj skupić się na aspekcie zwiazanym z przygotowaniem treści na stronę i dalszego jej pozycjowania (choć na koniec i tak dokopię efektem :P)
Ogólnie zasada jest prosta: im taniej tym gorzej. A jak za darmo to do d..y (tylko pasta jest do zębów).
Załóżmy, że mamy sklep bez bloga i chcemy uruchomić takowy w podkatalogu – z doświadczenia powiem, że minimalna liczba tekstów na bloga dla sklepu to 20-30 dla sredniokonkurencyjnej branży i mininum 50 dla dużych stron. Dlaczego tak ? Jeżeli te 30 tekstów jest w stanie pokryć Nam około setki słów kluczowych , które są wyświetlane w wynikach sponsorowanych Adwords to znaczy, że na teksty wydajemy jednorazowo kwotę ok 3 tys zł plus co miesiąc dosłownie kilkadziesiąt złotych na linkbuidling dla tak zbudowanego bloga (dlaczego tylko tyle – ponieważ blog będzie przejmował część SEO z pozycjonowania sklepu oraz z linków social media np FB). Tymczasem w Adwords nonstop co miesiąc te 3 tysiące musielibyśmy wydawać. Jest lepiej ? Niekoniecznie od razu ale w perspektywie czasu czięki blogowo mamy:
- oszczędzamy na Adwords ewentualnie kwotę przesuwamy na inne słowa kluczowe
- wykonany blog z CM pokryje Nam docelowo więcej słów kluczowych niż mogliśbyśmy zrobić to za pomocą Adwords
- wspieramy SEO onsite – np poprzez linkowanie wewnętrzne
- wspieramy sprzedaż od momentu wprowadzenia produktu do sklepu bo publikacja nowości na blogu powoduje, że przez kilka tygodni ruch zbiera blog a potem strona z nowo wprowadzonym produktem
Ile zatem przeznaczyć na przygotowanie treści na bloga ? Średniej jakości tekst o długości ok 3-4 tys zzs wraz z 2-3 obrazkami to koszt ok 50-70 zł netto, lepszy ok 100-120 zł. Prawdziwy copywriter weźmie 200-400 zł netto (za jeden tekst !!!).
Aby mieć dobrej jakosci tekst najlepiej jest jeśli firma zatrudnia osoby znające daną branżę – oni potrafią najlepiej wykonać tę pracę.
W kontekście tego co napisałem powyżej – jeżeli pozycjoner ma przygotować takie treści (na bloga, opisy produktów do sklepu etc…) w ofercie pozycjonowania za efekt takiej opcji jak przygotowanie treści nie znajdziecie (a jeśli już to bardzo sporadycznie). Jeżeli klient ma życzenie otrzymać ofertę na efekt za frazę rzędu 200-300 zł od frazy to ile musi być tych fraz aby pokryć tak znaczące koszta ? Jak szybko i jakimi metodami pozycjoner musi wprowadzić witrynę w topy aby mu się to zwróciło ? Pozycjoner to nie jest instytucja charytatywna żeby wszystko powyżej „dać” za darmo. Dlatego przerzuca się przynajmniej 50% kosztów na klienta.
Teraz „dla efektu” możecie „Mnie zagryźć” 😛
5. Audyt SEO NIGDY nie jest za darmo

Szanowny kliencie – pamiętaj – audyt SEO nigdy nie był, nie jest i nie będzie za darmo. Na ten temat ciekawy artykuł wyśpiewał kolega Szymon Słowik – „Darmowy Audyt SEO ? Nie dziękuję …” (jaki pikny naturalny lineczek). Nawet jeśli będzie wliczony w ofertę pozycjonowania to i tak za niego zapłacisz.
Często jest tak, że audyt wliczany jest w pozycjonowane frazy przy pozycjonowaniu za efekt. Przykro mi ale to jest gówno warte. Taki audyt seo możecie sami sobie przeprowadzić korzystając z checklisty do przeprowadzenia audytu. Jednakże audyt powinien wskazać Wam słabe (lub złe) strony Waszego serwisu. Nawet „gupie” przejrzenie serwisu to jest koszt kilku godzin, który przekłada się na realne pieniądze.
Narzędzia:
- screaming frog – na tę chwilę 99 euro rocznie
- deepcrawl – 80 usd miesięcznie
- semstorm – 490 zł miesięcznie – mniejsze pakiety agencjom i freelancerom się nie opłacają
- brand24 – 799 miesięcznie – wersja biznesowa – mniejsza się nie opłaca
- sentione – 499 miesięcznie – wersja biznesowa – mniejsza się nie opłaca
- searchmetrics/ahrefs/majesticseo/ose/senuto i inne – w zależnosci od potrzeb ok 1500-2000 zł netto miesięcznie
- seospyglass – 300 usd co pół roku tak naprawdę
- oraz inne narzędzia wyżej nie ujęte
Jeśłi audytor ma kilka z powyższych to skalkulujcie sobie cenę tylko tych narzędzi i będzie wiadomo ile tak naprawdę musi (albo powinien) kosztować porządny audyt. Przy tego typu narzędziach nie wliczysz go w cenę pozycjonowania bo się nie da, nie dasz oferty rzędu 300-500 zł bo to się nie opłaci…
Nadal ktoś chce robić audyt w cenie pozycjonowania ? Nadal ktoś będzie uważał, że audyt da się zrobić za darmo ? Da się – oczywiście, że się da. Ale to i tak zostanie przemycone w wycenie fraz. Więc szanowny kliencie nie licz na to, że tego w ofercie nie ma bo jest.
Podstawowy audyt to koszt minimum ok 500-1000zł netto (zależy jak jest napsute na małych stronach firmowych, blogach), audyt sklepu od 1500 zł netto. „Wypasiony” to z moich badań wynika, że i 4-5 tys netto w górę. Przy cenach agencyjnych to jeszcze mnożnik dochodzi 🙂 Gdyby policzyć audyt jako godziny konsultacyjne to … 100-200 zł netto od godziny 😛
To chyba tyle mi się nazbierało jakoś wątpliwości w ostatnim czasie …
Literówek nie poprawiam chyba, że są mocno ordynarne 😛

Dodaj komentarz