Umowa na pozycjonowanie z firmą SEO … kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę

by

in

Podpisując umowę na pozycjonowanie z firmą SEO trzeba bardzo dokładnie i skrupulatnie prześledzić co w tej umowie piszczy. Ja sam niejednokrotnie mam problem ze zrozumieniem czy interpretacją zapisów w umowach. Kilka dni temu rozmawiałem z poznanym prawnikiem i okazało się, że … On też dał się wkopać 😀 Bo od strony prawnej umowa jest cacy … tylko potem w praniu wychodzi, że już tak ładnie nie jest.

Nierzadko trafiają do Mnie zapytania czy warto podpisać taką czy inną umowę na pozycjonowanie. Rozmowa (ostatnia) z firmą z Poznania (nie jest to słoneczko) znowu dostarczyła mi nie lada rozrywki … stąd też ostatnie moje równanie, które prezentuję poniżej:

Okazało się (i nie jest to odosobniony przypadek), że długość umowy SEO ma znaczenie … ale tylko dla firmy SEO 🙂 Usłyszałem w słuchawce, że umowę na pozycjonowanie weryfikowało kilkanaście kancelarii – to oznacza dokładnie tyle, że umowa nie zabezpiecza interesów klienta.

No to zerknijmy..

1. Umowa na pozycjonowanie – opcja typu darmowa aktywacja

W ramach promocji, jaką jest objęta niniejsza umowa, Wykonawca bezpośrednio po jej zawarciu dokona darmowej aktywacji serwisu internetowego Zamawiającego dla wyszukiwarki internetowej na każdą wybraną frazę. Strony zgodnie przyjmują, że wartość wydatków poniesionych przez Wykonawcę na aktywację serwisu internetowego Zamawiającego wynosi xxxxx złotych.

Skoro aktywacja jest darmowa to po co się pojawia w umowie koszt iluśtam złotych ? Aktywacja polega na dołączeniu serwisu do systemu księgowego, monitorującego, opracowanie strategii etc… Skoro coś jest za darmo to powinno być za darmo. IMHO punkt do wykreślenia z umowy tym bardziej, że w dalszej części umowy jest to kwota, którą klient musi zwrócić w razie wypowiedzenia. Doczytanie się gdzie jest ten wpis dla przeciętnego Kowalskiego, który na umowach się nie zna, będzie trudne. Z drugiej strony skoro czytał o darmowej aktywacji to czemu potem ma cokolwiek zwracać skoro dostał to za darmo ? Punkt do wykreślenia.

2. Umowa na pozycjonowanie a wciskanie Adwords

Strony zgodnie postanawiają, że w ramach wynagrodzenia określonego Umową, Wykonawca może świadczyć dodatkowo na rzecz Zamawiającego usługę w ramach programu Google AdWords o wartości do xxx zł, na co Zamawiający niniejszym wyraża zgodę. Świadczenie usługi objętej postanowieniami niniejszego ustępu polega na umieszczaniu reklam tekstowych w wyszukiwarce Google oraz jej serwisach partnerskich, w celu pozyskania dodatkowych odbiorców końcowych dla serwisu internetowego Zamawiającego

Skoro umowa jest na pozycjonowanie to po co jeszcze Adwords ? Nie dość, że firma „może” świadczyć takie usługi to jednak klient wyrażana to zgodę. Dobrze jeśli zauważy ten punkt (ja dostrzegłem chyba za trzecim czytaniem). Punkt do wykreślenia.

3. Badanie pozycji według własnego uznania

Pozycja serwisu internetowego pod daną frazą w wyszukiwarce w danym miesiącu obliczana będzie przez Wykonawcę na podstawie pozycji wyników wyszukiwań tej frazy na urządzeniach stacjonarnych, dokonanych w piątym, piętnastym i dwudziestym piątym dniu tego miesiąca, podzieleniu sumy tychże wyników przez liczbę 3 i zaokrągleniu do pełnej liczby.

Ja „gupi” sądziłem, że tego typu kwiatki już dawno się skończyły w umowach SEO. Szanowni – pozycje ulegają zmianom codziennie a nawet gorzej bo potrafią zmieniać się z godziny na godzinę. Na pozycję ma wpływ wiele czynników jak chociażby geolokalizacja, personalizacja, logowania, historia i inne pierdoły.

Wracając jednak do umowy na pozycjonowanie strony koronnym argumentem jest fakt, że raportujemy zmiany codzienne. Pytanie podstawowe brzmi: co się dzieje z witryną pomiędzy 5-15-25 dniem ?

Może być tak, że w tych dniach strona jest na pierwszych miejscach i średnia jest jeden, ale po pełnej diagnozie ukaże się, że pomiędzy tymi dniami stroną bujało na pozycjach 10-20-30… I średnia wtedy nie będzie jeden tylko np 15. Statystyka polega też na tym, że jak idę na spacer z psem to statystycznie mam 3 nogi 😀 W umowach na pozycjonowanie to jest wykorzystywanie niewiedzy klienta do osiągnięcia własnej korzyści materialnej poprzez manipulowanie raportami 😛 Punkt w całości do wykreślenia lub modyfikacji.

Pozycje mierzy się:

  • codziennie – aby dawać klientowi pełny raport
  • za pomocą zewnętrznego narzędzia – aby uniknąć posądzenia o manipulowanie raportami poprzez np: grzebanie w bazie danych, manipulowanie skanami poprzez zmianę ekranów z raportami (ukłony dla zainteresowanej innej firmy 😛 )
kanibalizacja-slow-kluczowych-seo-zgred-pl

4. Krótkie terminy na odpowiedzi w umowie na pozycjonowanie

W przypadku braku odpowiedzi na przesłane raporty pozycjonowania w terminie 3 dni roboczych od chwili ich odebrania przez Zamawiającego przyjmuje je bez zastrzeżeń.

Ludziska – 3 dni? A jak ktoś jest w szpitalu? Na pogrzebie? Albo chociażby na urlopie? Okres na zapoznanie się to powinno być 7 – 30 dni. Wielu klientów zapoznaje się z raportami właśnie w takim okresie. 3 dni to niestety za mało – czepiam się drobiazgu ale jednak. Punkt do zmiany.

5. Powielanie treści i cloaking – wykluczenie, którego nie da się uniknąć

Wykonawca nie zastosuje przy pozycjonowaniu serwisu internetowego: stron przejściowych (doorway), ukrytego tekstu, ukrytych linków,
maskowania (cloaking), poddomen ani domen powielających tą samą treść, wypełniania metatagów samymi słowami kluczowymi inaczej frazami, tworzenia domen?cieni, używania fraz nie związanych z treścią serwisu internetowego Zamawiającego.

To jest ciekawy punkt dotyczący wykonawcy – zaznaczyłem cloaking (domyślcie się czemu ale pozwoli to odstrzelić umowę) ale ciekawy jest punkt dotyczący domen i poddomen powielających tę samą treść – a co z zapleczem ? Zaplecze powiela treść np katalogi stron 😀 Wizytówki mają tę samą treść. Napiszecie 8000 różnych opisów do każdego katalogu ? Punkt do wykreślenia.

6. Klient posiada klika stron a chce pozycjonować tylko jedną

Zamawiający powstrzyma się od utrzymywania lub tworzenia innych  serwisówinternetowych, których zawartość tekstowa i graficzna byłaby identyczna lub zbliżona do serwisu internetowego objętego niniejszą umową.

Jaką zasadą albo w jaki sposób firma SEO zweryfikuje, czy inne serwisy klienta są „zbliżone” tekstowo i graficznie do serwisu pozycjonowanego ? Wielu z Nas posiada po kilka stron związanych z daną branżą. Szczególnie robią tak firmy zajmujące się np pogotowiem komputerowym. Taki zapis ogranicza posiadanie przez klienta kilku serwisów związanych z jego własną działalnością. Można by rzec, że ograniczanie swobodę prowadzenia jego własnej działalności.

Skoro nie macie narzędzi do oceny „zbliżoności” serwisu innego do pozycjonowanego to nie jesteście w stanie egzekwować tego punktu. Z drugiej strony jeśli klient posiada taki serwis to znaczy, że zabraniacie mu posiadać inne serwisy. Punkt do wykreślenia z umowy.

7. Zakaz kupowania, sprzedawania, przekazywania praw do serwisu w umowie n apozycjonowanie

W przypadku zbycia przez Zamawiającego serwisu internetowego lub oddania go do używania osobie trzeciej, osoba ta wstąpi w miejsce Zamawiającego i stanie się stroną niniejszej umowy za pisemną zgodą Wykonawcy.

Ten zapis zabrania niejako sprzedaży serwisu osobie trzeciej czy innemu podmiotowi. Zapis ten praktycznie pozbawia możliwości ratowania „tyłka” jeśli właścicielowi „coś się stanie”. Z innej strony jako osoba nabywająca nie mam obowiązku przystąpić do tej umowy – kto Mnie zmusi ? Klient musi zdawać sobie sprawę, że jeśli nabywca nie zgodzi się na nabycie serwisu to zostaje z Nim na cały czas trwania umowy. A jeśli sprzeda serwis komukolwiek to firma SEO będzie miała (w pierwszej kolejności) roszczenie do niego a potem może mieć do nabywcy. Ale to proces na kilka lat 😛 Punkt do wykreślenia.

8. Umowa na pozycjonowanie a tytuły prawne do posługiwania się serwisiem

Zamawiający zobowiązany jest do przedstawiania, na każde żądanie Wykonawcy, tytułu prawnego upoważniającego do posługiwania się serwisem internetowym objętym umową.

A jeżeli takowych nie posiada klient to co mu zrobicie ? Proste pytanie: proszę pokazać tytuł prawny do posługiwania się nazwą domeny ? Z tego co wiem ma je NASK (w przypadku np domen .pl) a My, zwykli użytkownicy, tylko te domeny dzierżawimy – skoro co rok wnosimy opłaty z tytułu utrzymywania nazwy domeny przez firmę jaką jest NASK 😀 Inna sprawa – co w przypadku gdy jest to WordPress, Joomla czy inny darmowy CMS ? W jaki sposób pokazać tytuł prawny do systemu CMS ?

Konstrukcja tego zapisu jest bardzo cienka i naraża klienta na to, że nie posiadając żadnego tytułu prawnego do wykonanego serwisu możecie wypowiedzieć mu umowę i wystąpić z roszczeniami. Przecież pierdyliardy stron nie ma tytułów prawnych 😀 Punkt do wykreślenia.

9. Umowa na pozycjonowanie a prawo autorskie

Zamawiający  jest świadomy faktu, iż metodyka ta stanowi przedmiot prawa autorskiego w rozumieniu Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych przysługującego
Wykonawcy i podlegającego ochronie prawnej.

Klient powinien mieć świadomość, że taki zapis może uniemożliwiać zlecenie audytu firmie zewnętrznej. Napisałem „może” – bo taki audyt seo da się zlecić i wykonać – podziękowania dla Beerbanta za to, że wiem jak to obejść 😀

10. Rozliczenia wg wyświetleń lub GA w umowie

Jeżeli traficie na zapis, który wskazuje, że rozliczenia są za wyświetlenia w Google Search Console to informuję, że jest to wskaźnik (albo dana), która wskazuje tylko i wyłącznie to ile razy Wasz (Twój) serwis wyświetlił się w wynikach wyszukania gdy ktoś wpisał jakieś słowo kluczowe. Podkreślam „WYŚWIETLIŁ SIĘ” – to nie generuje ruchu!

Drugi przypadek to rozliczenia za ruch według Google Analytics czyli za liczbę sesji w ruchu organicznym. Zwracam uwagę, że jest to ruch NA serwisie a nie DO serwisu. Można ten ruch raportować (czy rośnie, czy spada, czy też jest na stałym poziomie) ale jest to ruch NA SERWISIE. Jedna sesja trwa 30 minut więc jeśli użytkownik odejdzie od komputera i wróci po ponad 30 minutach zostanie zaliczona druga sesja – i nie jest to tożsame z ruch DO SERWISU.

Odnośnie sesji proszę zapoznać się z wytyczną: https://support.google.com/analytics/answer/2731565?hl=pl

Oczywistą oczywistością jest fakt, że wejście na stronę uruchamia trwanie sesji ale nie wolno tego brać za zmienną do rozliczania.

11. FTP – File Transfer Protocol

OMFG – usłyszałem pytanie na jednej z rozpraw „czy można pozycjonować za pomocą FTP?”. No nie można bo to jest protokół służący do przesyłania danych – proszę zapoznać się z definicją https://pl.wikipedia.org/wiki/Protok%C3%B3%C5%82_transferu_plik%C3%B3w

Można wgrać pliki, za pomocą których programista będzie mógł dokonywać zdalnych modyfikacji. Ale NIGDY ten protokół nie służy do pozycjonowania serwisu.

Inne pytanie było czy „zablokowanie dostępu do FTP uniemożliwia wykonywanie działań SEO?”. To zależy 😉 Ale generalnie optymalizacje można wykonać za pomocą panelu w CMSie – o ile taki CMS jest zainstalowany (w obecnych czasach rzadko co nie ma panelu administracyjnego).

12. Okres wypowiedzenia w umowie

Kliencie – negocjuj – 3 miesiące to bardzo długi czas tym bardziej, jeśli umowa jest zawarta na okres 12 miesięcy. Jeden miesiąc to wystarczający okres na wypowiedzenie – po co się męczyć ? Również nie rozumiem firm SEO, które na siłę starają się trzymać klienta. Umowa powinna być krótka, jasna i zrozumiała – ostatnio wpadła mi w ręce 4-stronicowa „umowa” napisana fontem 8px – tego czytać się dało.

Umowa na pozycjonowanie (moim zdaniem jedna z lepszych) to umowa na czas nieokreślony z jednomiesięcznym okresem wypowiedzenia. Chcesz to odchodzisz, podoba Ci się to zostajesz.

13. Państwa serwis był w filtrze

Jeżeli agencja SEO lub freelancer już na wstępie stwierdza, że serwis mógł mieć nałożoną karę (czy to w postaci kary ręcznej czy tez, potocznie używanego ale nieistniejącego, filtra algorytmicznego), to w pierwszej kolejności ustalcie między sobą czas trwania umowy na rok a zweryfikuje czy im się to udało czy nie – oczywiście za pomocą zewnętrznego konsultanta (byleby to nie był konsultant zależny od firmy, z którą macie umowę bo zawsze dostaniecie pozytywną opinię).

Nie należy dopuszczać do sytuacji, w której umowa trwa 4-5 lat, agencja „dmucha klienta” i nawet nie zweryfikuje swoich działań, które mogą przynieść dużo gorsze skutki. Z drugiej strony dziwię się agencji, że nie zrezygnowała po roku czy dwóch informując klienta, że „nie dała sobie rady”. Jednak lepiej doić klienta a potem spotykać się na sali sądowej.

14. Zasłanianie się know-how w umowie to farsa

Wiele firm w umowach lub nawet jeszcze na etapie uzgodnień informuje, że nie będzie informować o sposobach pozycjonowania, nie będzie raportować linków. Zaplanowane są wykonywane zgodnie z umową ale nie będą raportowane bo – i tutaj sobie proszę wstawić dowolny argument.

Brak transparentności powoduje, że tak naprawdę klient nie wie co jest wykonywane i za co płaci.

Od Zgreda:

  • wszelkie komentarze z nazwami firm będą usuwane
  • nie jestem prawnikiem więc powyżej to są wypowiedzi jak u świadka na procesie „moim zdaniem”
  • powyższa analizowana umowa nie zabezpiecza w żaden sposób klienta tylko firmę SEO, doprowadza do dysponowania majątkiem klienta wbrew jego własnej woli oraz wykorzystuje jego niewiedzę (klienta) do osiągnięcia korzyści materialnej przez firmę

Każda współpraca powinna (a właściwie musi) zacząć się od wykonania dokładnego audytu SEO – bez względu na to czy już wcześniej był wykonywany czy też nie.

Inne artykuły, z którymi warto się zapoznać przed podpisaniem umowy na pozycjonowanie:

Teraz hejtujcie 😀

Edit: jeżeli posiadacie jakąś ciekawą umowę i chcielibyście aby pojawił się jej opis na blogu – zapraszam do kontaktu i przesłania. Zapewniam dyskrecję 😉

Trochę linków:


Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *